Przejdź do głównej zawartości

TROCHĘ KWIECIA



Czasami bywa tak, że powstaje dużo frywolitkowego kwiecia.





Pojedyncze egzemplarze trafiają na kartki.





A kartki czasem się przydają.
I takich nie da się przesłać mejlem. 
Przynajmniej do czasu.

Komentarze

  1. I znowu wiosna... przed chwilą byłam na polanie pełnej żółtych kaczeńców, a teraz białe kwiaty. Od razu cieplej na sercu

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

PETER-SWETER I

  Żeby sweter dobrze leżał, trzeba się czasem dobrze napracować. To jest dobrze.  Te rękawy TAKIE mają być.

Nieco celtycko

Naszyjnik i bransoletka (może być przyjaźni) powstały dzięki współpracy dwóch czółenek. Czółenka najpierw uplotły czarną koronkę z odwróconych kółeczek, a następnie dorobiły negatyw. Negatyw na początku został przymocowany do pierwszego czarnego kółeczka, nastepnie przepleciony przez pozostałe i - jak się można domyśleć, na końcu połączony z ostatnim kółeczkiem. Czarnym oczywiście. Jest to prosty przykład frywolitki celtyckiej, czyli składającej się z elementów, które się wzajemnie przeplatają bądź zazębiają, ale nie da się ich rozpleść. Dokładnie taki sam komplecik można zrobić przy pomocy czterech czółenek. Będzie szybciej jeżeli ktoś ma cztery ręce.

RADOSNE SZAROŚCI

Frywolitkowy kwiatek jest broszką.  Bardzo prostą, chociaż 3D. Broszka została pomyślana jako zapięcie do frywolitkowego kołnierzyka. Kołnierzyk natomiast pomyślał się jako naszyjnik. W sumie wymyślił się komplet.