
Niebieski dzwoneczek jest dziełem przypadku. Jego babcią była prosta rozetka z dwunastoma kółeczkami na zewnątrz. Pierwszy rządek zdobiły długie pikotki. Za długie. Rozetka w żaden sposób nie chciała być płaska i mieć jednocześnie proste pikotki. Została czapeczką. Ale po co komu taka czapeczka. Następnym etapem pracy była więc zamierzona zmiana długości pikotek i wielkości kółeczek. Wyszedł dzwonek. Biały i bardzo delikatny. Prezentowana tu jego niebieska wersja jest już ozdobiona koralikami. Koraliki optycznie wzmocniły (pamiętamy, że frywolitki i tak są mocne) całość, a jednocześnie sprawiły, że dzwonek lekko błyszczy. Jeszcze tylko kokardka, serce dzwonu, zawieszka i proszę bardzo, jakie piękne bywaja przypadki.
Komentarze
Prześlij komentarz