Przejdź do głównej zawartości

Something blue



Kwiatki i koraliki. Dwa czółenka. I właściwie tyle. Można jeszcze dodać, że wspaniale się plotło, kolor nici działał dobrze na nerwy, koraliki nie uciekały a  całość trzyma się kupy. I taka jest prawda.

Komentarze

  1. Aniu ja nigdy nie przechodzę etapu dziergania wstawek, bo po prostu nigdy nic by nie powstało;)Moje wstawki są zdobyczne, dlatego tak podziwiam piękno Twoich supełków i Twoją cierpliwość. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. How cute! I love blue! I've never tried tatting before, and you are bringing me such a great inspiration! Thank you for your visit and leaving comments on my blog, so I can find you here and must say I really enjoy your blog! You made wonderful work!
    Take care and have a lovely day!
    Best wishes, LS

    OdpowiedzUsuń
  3. Very sweet!! I love the design!! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

PETER-SWETER I

  Żeby sweter dobrze leżał, trzeba się czasem dobrze napracować. To jest dobrze.  Te rękawy TAKIE mają być.

Nieco celtycko

Naszyjnik i bransoletka (może być przyjaźni) powstały dzięki współpracy dwóch czółenek. Czółenka najpierw uplotły czarną koronkę z odwróconych kółeczek, a następnie dorobiły negatyw. Negatyw na początku został przymocowany do pierwszego czarnego kółeczka, nastepnie przepleciony przez pozostałe i - jak się można domyśleć, na końcu połączony z ostatnim kółeczkiem. Czarnym oczywiście. Jest to prosty przykład frywolitki celtyckiej, czyli składającej się z elementów, które się wzajemnie przeplatają bądź zazębiają, ale nie da się ich rozpleść. Dokładnie taki sam komplecik można zrobić przy pomocy czterech czółenek. Będzie szybciej jeżeli ktoś ma cztery ręce.

RADOSNE SZAROŚCI

Frywolitkowy kwiatek jest broszką.  Bardzo prostą, chociaż 3D. Broszka została pomyślana jako zapięcie do frywolitkowego kołnierzyka. Kołnierzyk natomiast pomyślał się jako naszyjnik. W sumie wymyślił się komplet.