Naszyjnik i bransoletka (może być przyjaźni) powstały dzięki współpracy dwóch czółenek. Czółenka najpierw uplotły czarną koronkę z odwróconych kółeczek, a następnie dorobiły negatyw. Negatyw na początku został przymocowany do pierwszego czarnego kółeczka, nastepnie przepleciony przez pozostałe i - jak się można domyśleć, na końcu połączony z ostatnim kółeczkiem. Czarnym oczywiście. Jest to prosty przykład frywolitki celtyckiej, czyli składającej się z elementów, które się wzajemnie przeplatają bądź zazębiają, ale nie da się ich rozpleść. Dokładnie taki sam komplecik można zrobić przy pomocy czterech czółenek. Będzie szybciej jeżeli ktoś ma cztery ręce.
Ooooo żesz! Widzę i oczom nie wierzę, końce tego szalika są od siebie oddalone na odległość standardową tzn. wystarczającą na owinięcie wokół szyi. Tak jak pisałam poprzednio dla mnie to niewyobrażalna ilość pętelek i niezmierzone pokłady Twojej cierpliwości. Efekt powalający !!! Aniu jesteś wielka!
OdpowiedzUsuńSerdeczności przesyłam :)
That is awesome!!! :)
OdpowiedzUsuńWOW I am impressed, and can't believe I complain about my big doily you have done lots more than I, congratulations!
OdpowiedzUsuńIncredibly gorgeous!
OdpowiedzUsuńNiesamowite... jak długo robi się takie cudo?
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc długo. Coś co traktowałam jako 1 rządek, a miało ok 3 cm robiło się 1.5h.
UsuńMeravigliosa, stupenda!
OdpowiedzUsuń