Naszyjnik i bransoletka (może być przyjaźni) powstały dzięki współpracy dwóch czółenek. Czółenka najpierw uplotły czarną koronkę z odwróconych kółeczek, a następnie dorobiły negatyw. Negatyw na początku został przymocowany do pierwszego czarnego kółeczka, nastepnie przepleciony przez pozostałe i - jak się można domyśleć, na końcu połączony z ostatnim kółeczkiem. Czarnym oczywiście. Jest to prosty przykład frywolitki celtyckiej, czyli składającej się z elementów, które się wzajemnie przeplatają bądź zazębiają, ale nie da się ich rozpleść. Dokładnie taki sam komplecik można zrobić przy pomocy czterech czółenek. Będzie szybciej jeżeli ktoś ma cztery ręce.
Taki szalik to w sam raz na tegoroczną łagodną zimę. Choć kto wie co tam jeszcze się zdarzy bo od wczoraj ciągle sypie. Czy końce tego szalika będą od siebie oddalone na odległość standardową (tzn. wystarczającą na owinięcie wokół szyi)? Dla mnie to niewyobrażalna ilość tych pętelek i niezmierzone pokłady Twojej cierpliwości, ale efekt powalający. Serdeczności przesyłam :)
OdpowiedzUsuńOsz kurcze,podziwiam za cierpliwość - ja chyba bym nie potrafiła zrobić tak dużej pracy,kiedyś chciałam zrobić większy frywolitkowy bieżnik, ale w rezultacie powstała serwetka,bo nie miałam cierpliwości żeby supłać dalej:)
OdpowiedzUsuń