Naszyjnik i bransoletka (może być przyjaźni) powstały dzięki współpracy dwóch czółenek. Czółenka najpierw uplotły czarną koronkę z odwróconych kółeczek, a następnie dorobiły negatyw. Negatyw na początku został przymocowany do pierwszego czarnego kółeczka, nastepnie przepleciony przez pozostałe i - jak się można domyśleć, na końcu połączony z ostatnim kółeczkiem. Czarnym oczywiście. Jest to prosty przykład frywolitki celtyckiej, czyli składającej się z elementów, które się wzajemnie przeplatają bądź zazębiają, ale nie da się ich rozpleść. Dokładnie taki sam komplecik można zrobić przy pomocy czterech czółenek. Będzie szybciej jeżeli ktoś ma cztery ręce.
Na najbliższe spotkanie przynosisz burgunda :):):)
OdpowiedzUsuńBurgund poleciał do Hameryki
UsuńThis is beautiful work and really nice pictures, what fun to see your work!
OdpowiedzUsuńŚliczności prawdziwe! Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńOjej! Jaki piękny kolor. Zakochałam się! Frywolitka, to dla mnie czarna magia, ale widząc taki cudo, aż się chce uczyć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)