Przejdź do głównej zawartości

I po Świętach...




Na szczęście pozostały praktyczne, ubrane we frywolitkową koronkę jajka. Są drewniane, więc problem stłuczenia praktycznie nie istniej (chyba, że piła, młotek i tak dalej...). Drewno pokryte jest farbą akrylową i werniksem. I tak oto mamy coś, co na pewno długo wytrzyma i będzie nam przypominało miłe chwile spędzone z czółenkiem w rękach. I oczywiście Wielkanoc.

Komentarze

  1. Piękne jajka!!!! Podziwiam!
    I dziękuję za wizytę na moim blogu :-)
    pozdrowienia
    aga

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

PETER-SWETER I

  Żeby sweter dobrze leżał, trzeba się czasem dobrze napracować. To jest dobrze.  Te rękawy TAKIE mają być.

Nieco celtycko

Naszyjnik i bransoletka (może być przyjaźni) powstały dzięki współpracy dwóch czółenek. Czółenka najpierw uplotły czarną koronkę z odwróconych kółeczek, a następnie dorobiły negatyw. Negatyw na początku został przymocowany do pierwszego czarnego kółeczka, nastepnie przepleciony przez pozostałe i - jak się można domyśleć, na końcu połączony z ostatnim kółeczkiem. Czarnym oczywiście. Jest to prosty przykład frywolitki celtyckiej, czyli składającej się z elementów, które się wzajemnie przeplatają bądź zazębiają, ale nie da się ich rozpleść. Dokładnie taki sam komplecik można zrobić przy pomocy czterech czółenek. Będzie szybciej jeżeli ktoś ma cztery ręce.

RADOSNE SZAROŚCI

Frywolitkowy kwiatek jest broszką.  Bardzo prostą, chociaż 3D. Broszka została pomyślana jako zapięcie do frywolitkowego kołnierzyka. Kołnierzyk natomiast pomyślał się jako naszyjnik. W sumie wymyślił się komplet.