wtorek, 6 kwietnia 2010

I po Świętach...




Na szczęście pozostały praktyczne, ubrane we frywolitkową koronkę jajka. Są drewniane, więc problem stłuczenia praktycznie nie istniej (chyba, że piła, młotek i tak dalej...). Drewno pokryte jest farbą akrylową i werniksem. I tak oto mamy coś, co na pewno długo wytrzyma i będzie nam przypominało miłe chwile spędzone z czółenkiem w rękach. I oczywiście Wielkanoc.

1 komentarz:

  1. Piękne jajka!!!! Podziwiam!
    I dziękuję za wizytę na moim blogu :-)
    pozdrowienia
    aga

    OdpowiedzUsuń