Naszyjnik i bransoletka (może być przyjaźni) powstały dzięki współpracy dwóch czółenek. Czółenka najpierw uplotły czarną koronkę z odwróconych kółeczek, a następnie dorobiły negatyw. Negatyw na początku został przymocowany do pierwszego czarnego kółeczka, nastepnie przepleciony przez pozostałe i - jak się można domyśleć, na końcu połączony z ostatnim kółeczkiem. Czarnym oczywiście. Jest to prosty przykład frywolitki celtyckiej, czyli składającej się z elementów, które się wzajemnie przeplatają bądź zazębiają, ale nie da się ich rozpleść. Dokładnie taki sam komplecik można zrobić przy pomocy czterech czółenek. Będzie szybciej jeżeli ktoś ma cztery ręce.
This is SO beautiful! Your stitches are lovely and the joins are seamless. I love your description of 45 minutes "full of happiness". That's what tatting is- time full of happiness.
OdpowiedzUsuńBeautiful, I want to hold it to my face, and I did not know they were called windmills! Wonderful to see!
OdpowiedzUsuńo mamuńciu!
OdpowiedzUsuńmyślałam że to na szydełku, a to frywolitka, podziwiam bo to huk roboty jest przecież:)
That looks gorgeous!!! :)
OdpowiedzUsuń