Naszyjnik i bransoletka (może być przyjaźni) powstały dzięki współpracy dwóch czółenek. Czółenka najpierw uplotły czarną koronkę z odwróconych kółeczek, a następnie dorobiły negatyw. Negatyw na początku został przymocowany do pierwszego czarnego kółeczka, nastepnie przepleciony przez pozostałe i - jak się można domyśleć, na końcu połączony z ostatnim kółeczkiem. Czarnym oczywiście. Jest to prosty przykład frywolitki celtyckiej, czyli składającej się z elementów, które się wzajemnie przeplatają bądź zazębiają, ale nie da się ich rozpleść. Dokładnie taki sam komplecik można zrobić przy pomocy czterech czółenek. Będzie szybciej jeżeli ktoś ma cztery ręce.
Piękne te jajeczka-bombki na wielkanocną choinkę ;-)
OdpowiedzUsuńno i co to jest? Ładne, tylko co?
OdpowiedzUsuńNo w tym momencie to jajka, ale na Boże Narodzenie można przerobić na okrągłe.
OdpowiedzUsuńPo pierwszym rzucie okiem - podczas kiermaszu - myślałam, że to naszyjniki ;) I chociaż jaja z tego są, to i tak trzymam się mojej wersji: troszkę je wydłużyć i będą piękne kolie :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne kolory :) jak spojrzałam na pierwsze zdjęcia to pomyślałam, że fajnie by mogła wyglądać taka biżuteria ^^
OdpowiedzUsuńUrocze, radosne ... Frywolitka to jedyna technika ktora jeszcze sie nie zajmowalam. Tym bardziej podziwiam.
OdpowiedzUsuńZapraszam na moj blog z najpiekniejszymi dzianinami:
http://dziana-moda.crazylife.pl/