Przejdź do głównej zawartości

Posty

Brązowe sploty

Odwrócone kółeczka z wplecionymi koralikami. Pomysł prosty i wielokrotnie wykorzystywany przy tworzeniu frywolitkowej biżuterii. Srebrne perełki sprawiają, że brązowy naszyjnik błyszczy. I mimo, że to tylko pasmanteria, bo kordonek i kuleczki nabyto w sklepie o takim właśnie asortymencie to jednak błyski są jak najbardziej prawdziwe i bardzo pożyteczne w karnawale. Pasmanteria też oczywiście jest prawdziwa.

A gdyby tak jeszcze spinki...

Celtyckiemu kompletowi niezwykle brakowało spinek do włosów. I oto są! Czarne i białe kwiatuszki złączone razem, przyklejone do białych wsuwek. Mała rzecz a cieszy.

Czerwony Kapturek

Czerwonego Kapturka znają oczywiście wszyscy. Ten jest klasyczny. Czerwona czapeczka zawiązywana na kokardę i czerwona peleryna. Też zawiązywana na kokardę. Strój prosty a jednocześnie efektowny. Uszyty ręcznie. Na wyjątkową okazję. Okazja to 'Bajkowe Jasełka' Ewy Stadtmuller wystawione wspólnie z dziećmi - podopiecznymi fundacji Alma Spei .

Nieco celtycko

Naszyjnik i bransoletka (może być przyjaźni) powstały dzięki współpracy dwóch czółenek. Czółenka najpierw uplotły czarną koronkę z odwróconych kółeczek, a następnie dorobiły negatyw. Negatyw na początku został przymocowany do pierwszego czarnego kółeczka, nastepnie przepleciony przez pozostałe i - jak się można domyśleć, na końcu połączony z ostatnim kółeczkiem. Czarnym oczywiście. Jest to prosty przykład frywolitki celtyckiej, czyli składającej się z elementów, które się wzajemnie przeplatają bądź zazębiają, ale nie da się ich rozpleść. Dokładnie taki sam komplecik można zrobić przy pomocy czterech czółenek. Będzie szybciej jeżeli ktoś ma cztery ręce.

Lekko świątecznie

Niebieski dzwoneczek jest dziełem przypadku. Jego babcią była prosta rozetka z dwunastoma kółeczkami na zewnątrz. Pierwszy rządek zdobiły długie pikotki. Za długie. Rozetka w żaden sposób nie chciała być płaska i mieć jednocześnie proste pikotki. Została czapeczką. Ale po co komu taka czapeczka. Następnym etapem pracy była więc zamierzona zmiana długości pikotek i wielkości kółeczek. Wyszedł dzwonek. Biały i bardzo delikatny. Prezentowana tu jego niebieska wersja jest już ozdobiona koralikami. Koraliki optycznie wzmocniły (pamiętamy, że frywolitki i tak są mocne) całość, a jednocześnie sprawiły, że dzwonek lekko błyszczy. Jeszcze tylko kokardka, serce dzwonu, zawieszka i proszę bardzo, jakie piękne bywaja przypadki.

Black & White

Tu pracowało tylko jedno czółenko, co oczywiście wszyscy plączący od razu zauważyli. Zauważyli też, że motyw to prosty kwiatek, od którego zaczyna się naukę frywolitkowania. A perełki potrafi się wplatać niedługo potem. Kolory, które dominują na zewnątrz opanowały również czółenko. Z tym, że w wersji frywolitkowej wyglądają znacznie bardziej optymistycznie niż w formie białych plam na asfalcie. Dwa czółenka i zero perełek, trochę nici. Prawie nic a jednak coś.

Grudniowe początki

Grudniowe początki mają postać frywolitkowych kolczyków. Bawię się prostymi motywami, wplatam w nie zwyczajne koraliki z pasmanterii i za każdym razem jestem mile zaskoczona, tym co powstało. Bo i kolor ma znaczenie i rodzaj nitki, nie mówiąc już o kolorach i rodzajach koralików. Jest tyle możliwych kombinacji... Poniżej tylko cztery - mała różowa seria.